For better day!

Wakacje – tak czy nie? I jak?

Dzisiaj będzie o urlopie i wakacjach człowieka chorującego :) bo otóż kilka przemyśleń mam w temacie i być może dla Was będą przydatne. Chciałabym też poznać Wasze opinie – więc proszę komentujcie, piszcie – dajcie znać, że do kogoś te moje „wynurzenia” docierają :)

20160914_200222

Człowiek chory – na GPA ( czyli ziarniniakowatość Wegenera wg starej nazwy) czy z jakąkolwiek inną chorobę autoimmunologiczną łatwo nie ma! Nie – nie narzekam, po prostu stwierdzam fakt! Otóż przez większość czasu człek taki źle się czuje – nie jakoś „strasznie źle”, ale permanentnie „kiepsko” – do czego po latach się poniekąd przyzwyczaja, ale czasami są dni, kiedy owe „kiepsko” się nasila i wówczas mu się przypomina 😉 Bóle stawów, dziwne uczucie zmęczenia (choć spało się ponad przepisowe 8h), szumy w uszach, niedosłuch, drętwienie rąk… to tylko nieliczne objawy. Bywa lepiej, bywa gorzej. Ale „normalnie” już nie jest. Dodatkowo terapie, które przechodzi – lekami medycyny konwencjonalnej – czyli sterydami i immunosupresją powodują kolejne efekty uboczne – m.in. spadek odporności. Należy więc uważać na siebie bardzo, dmuchać  i chuchać żeby infekcji nie złapać, bo wówczas to…

Najlepiej byłoby więc unikać wszelkich miejsc zatłoczonych – kina, sale koncertowe, tramwaje, puby – odpadają, bo w końcu tam są ludzie i mogą nas zarazić :(  A co z urlopem? No właśnie – tutaj dopiero zaczynają się schody! Na wypisie ze szpitala czytamy, że wskazany umiarkowany wysiłek fizyczny ( generalnie na nie umiarkowany nie mamy sił 😉 ), że ostrożnie ze słońcem itd. Czyli  – w góry człowieku nie dasz rady – bo zadyszka i płuca zgubisz po drodze, a nad morzem za ciepło – przecież nie wolno Ci się opalać i nagrzewać! 

Listy zakazów i nakazów są długie, powinności do spełnienia mnóstwo! Jeśli do tego dołożymy leczenie niekonwencjonalne – czyli unikaj 80% produktów, które „być może” powodują autoagresję i zwiększają stany zapalne, to nasze życie zacznie przypominać… no właśnie? Uważaj, tego nie rób, tego nie jedz, to połknij, pamiętaj  o wynikach… Aaaaaaaaa!!! 

Nie zgadzam się! Mówię NIE! Nie na przekór czy z głupoty, nie po to, aby komukolwiek cokolwiek
udowodnić! Po prostu też chcę łapać różne chwile w życiu :) chcę móc polecieć na ciepłą wyspę, wyjechać w góry, iść na koncert, być z ludźmi, bawić się, śmiać, jeść i pić ( nawet alkohol ! ). I co najważniejsze – ja to robię!!! 

Znam swoje ograniczenia, czuję mój organizm, nie chcę ryzykować dla samego ryzyka. Ale nie dam się wbić w te normy, które mnie mają „uleczyć”. Przecież mogę być w „ciepełku” – tyle, że na słońce wyjdę po 17:00, wysmarowana kremem z filtrem 30 i w tunice 😉 Mogę chodzić po górkach – nie muszą to być od razu szczyty Tatr, ale już Sudety czy Bieszczady – moim żółwim tempem i zadyszką też dam radę! Mogę wiele i chcę wiele! Dlaczego – bo choroba zabrała mi już sporo i na więcej się nie godzę! 

Puenta jest taka – CARPE DIEM człowieku! Szukaj tych rzeczy, które Cię uszczęśliwiają i realizuj je! Walcz z przeciwnościami i ciesz się z tego,co masz i możesz! Teraz!  

Przy okazji duże DZIĘKUJĘ dla męża mojego – bo to on mnie mobilizuje, abym zawsze zrobiła ten jeden „krok” więcej, niż myślę, że dam radę, sam przy tym robiąc 2  „kroki” mniej, żebym faktycznie była w stanie mu dorównać :) 

dsc_9148 dsc_9592

 

 

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll To Top