For better day!

Z pamiętnika cz. II – czyli plan na najbliższe miesiące

13346988_10153544376061316_3201581857488305320_n

Jakiś czas temu pisałam Wam, jak to niestety moja głowa znowu szaleje od podejmowania trudnych decyzji :( Było to w kwietniu, zaraz po kontroli w szpitalu. Kontroli, która niestety potwierdziła, że choroba znowu zaatakowała mój organizm i nastąpiła tzw. progresja. Stało się.

Już bez większego wnikania i analizowania DLACZEGO, zdecydowałam się na konwencjonalną terapię – czyli terapię sterydami oraz immunosupresją. Nie jest ona łatwa i mam do co niej dużo zastrzeżeń, ale niestety nie miałam odwagi nie wziąć leków… Mam jednak wielką nadzieję, że tym razem, po kolejnych miesiącach leczenia, uda mi się uzyskać remisję ( wyciszenie) choroby i ją UTRZYMAĆ!! Plan jest jednak taki, aby jednocześnie stosować działania niekonwencjonalne. 

Cały czas mocno wierzę, że odpowiednia dieta wzmacniająca szczelność jelita, jest w autoagresji bardzo ważna. Na chwilę obecną w zakresie „jelita” jestem pod opieką dr M. Gałęckiej z Instytutu Mikroekologii w Poznaniu. Obecnie zalecenia to dieta wykluczająca GLUTEN, NABIAŁ i CUKRY! Nie jest to więc tak restrykcyjna dieta, jak przy protokole AIP. Wynika to jednak z tego, że tak naprawdę niewiele możemy uzyskać działając dietą w trakcie sterydoterapii. Jak to doktor określiła, to jak, jakby ktoś z jednej strony chciał zamknąć drzwi ( dieta, suplementy mające na celu uszczelnienie jelita i poprawę mikrobioty) a z drugiej strony cały czas je otwierał ( sterydy, immunosupresja). Działamy więc równolegle, czekając na mniejsze dawki sterydów…

Dlaczego o tym piszę? Blog powstał z myślą o propagowaniu diety w chorobach autoimmunologicznych, głównie protokołu AIP. Tymczasem obecnie przepisy będą zawierały produkty, które są wykluczone na protokole – ryż, kasze, słonecznik, pestki dyni itp. Postaram się Wam to zaznaczać za każdym razem przy konkretnym przepisie :)

Podsumowując – leczę się! Dałam sobie na to CZAS i przez najbliższe kilka miesięcy moje działania życiowe będą skupiały się własnie na tym, aby w końcu uśpić „Wegenera” na dłużej!!! Także poszukuję równowagi ( nie tylko w jelitach 😉 ), ale też w życiu. Chcę wykorzystać dane mi miesiące maksymalnie na odpoczynek i relaks, na rozwój swoich osobistych zainteresowań i pasji, na przyjaciół, filmy, książki, muzykę, ogród, fotografię…

Będę się tym z Wami dzielić! :) Mam nadzieję czasami inspirować 😉 trzymajcie za mnie kciuki!

Gosia

Ogród – czyli terapia słońcem i zielenią

„Zamknij oczy. Poczuj ciepło słońca na policzkach, blask wkradający się pod powieki (…) poczuj, jak myśli się kołyszą. Leniwie. Jak poruszane wiatrem kwiaty. Twój oddech się wydłuża. Mięśnie rozluźniają. Serce bije wolniej, pewniej…Już jest lepiej, prawda?”

Zwierciadło czerwiec 2016, „Pamiętajcie o ogrodach” A. Brandt

DSC_6630

Ostatni tydzień i czas był u mnie szalony… zostałam wybita z rytmu, który bardzo lubię, rytmu powolnego, odpoczynkowego, czasami wręcz leniwego. Przyznaję – właśnie teraz taki czas jest mi bardzo potrzebny, bo niestety kolejna terapia daje mi się we znaki :(

Dzisiaj wracam do mojego rozkładu zajęć:) wracam do Was, do pisania, do kuchni, do czytania… :) Zrelaksowana niedzielnym późnym śniadaniem zasiadłam ze „Zwierciadłem” na tarasie i trafiłam na artykuł, który potwierdza moje ostatnie doświadczenia. Chodzi o pozytywny, wręcz uzdrawiający wpływ kontaktu z naturą, zielenią. To właśnie praca w ogrodzie, z roślinami ma moc leczenia naszych ciał i dusz z napięć, które powoduje stres cywilizacyjny. Co jest takiego w grabieniu, pieleniu, podlewaniu czy koszeniu, że nas to relaksuje?

Po powrocie ze szpitala mój mąż dał mi zestaw małego ogrodnika – na załączonym obrazku :) No tak, po 10 latach małżeństwa to nie zawsze dostaje się bukiet kwiatów 😉 Komentarz był taki – w mięcie są chwasty – trzeba coś z tym zrobić:) DSC_6628 DSC_6615

 

 

 

 

 

No więc zrobiłam. I o dziwo zadziałało!!! 

Działa też koszenie trawy, podlewanie i obserwowanie, jak wszystko to, o co dbamy własnymi rękoma rozkwita, rośnie, pachnie :) Może dlatego, że przy tych czynnościach od razu widać efekt pracy? A może to swoisty rodzaj medytacji i rodzaj wyłączenia wiecznie „pracującego” umysłu. Modne teraz treningi uważności – mindfulness starają się nauczyć nas bycia tu i teraz całym sobą, wypracować rodzaj uwagi świadomej, ukierunkowanej na bieżącą chwilę, tak abyśmy doświadczali każdego momentu w całości. Czy praca w ogrodzie może pełnić taką funkcję? U mnie tak!      

Mam więc truskawki, agrest, porzeczki… :)  DSC_6632 DSC_6636

 

 

 

 

 

 

 

Poza tym kwitnie i pachnie bez :) rośnie szczypiorek…jest zielono i kojąco :)

DSC_6621 DSC_6618

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll To Top