For better day!

Jak być w domu i nie zwariować? ;)

giphy (3)

Jak być w domu i nie zwariować? Pewnie każdy, kto teraz siedzi w pracy zastanawia się – co co mi w ogóle chodzi? Kto by nie chciał mieć wolnego czasu i odpoczywać? 

Otóż wbrew pozorom bycie w domu nie jest łatwe! 😉 Zwłaszcza dla kogoś, kto długo funkcjonował
w rytmie pracy na etacie :) Jak być w domu i dobrze wykorzystać ten czas? Jak nie dać się złapać
w pułapkę  – „jest fajnie i nic nie muszę” :) Jak odpocząć, kiedy tak naprawdę w głowie mamy myśli dotyczące przyszłości, choroby, a pytanie: co dalej cały czas krąży w powietrzu? Parę pomysłów na dobre wykorzystanie tego czasu ( sprawdzonych na sobie) poniżej:

  1. Nie śpij do południa – owszem możesz, ale to niczemu nie służy! Postaraj się wstawać o stałej godzinie i najpóźniej do 10:00 być już w wersji „dla ludzi” :)
  2. Ogarnij się! – to, że nie jedziesz do pracy nie oznacza, że masz chodzić cały dzień w dresie i bez makijażu – zatem zadbaj o siebie! Poczujesz się dużo lepiej! 
  3. Nadaj dniu rytm – staraj się mieć w ciągu dnia punkty, które nadadzą mu sensowną całość . O stałej godzinie kawa, o innej spacer, czas na spotkania itd. To naprawdę pomaga – choć brzmi banalnie, wiem…
  4. Podziel dzień na czas dla domu i dla siebie – to, że przebywasz w domu, nie oznacza, że od rana do nocy masz być Panią/Panem domu 😉 zakupy, sprzątanie, pranie, gotowanie, ogródek, rachunki  – wszelkie czynności  związane z domem zrób albo w pierwszej części dnia, albo w drugiej.  Pozostały czas przeznacz dla siebie :) jeśli wyraźnie tego nie oddzielisz, dzień stanie się bezproduktywny.
  5. Wyznacz sobie cele – tak jak i w pracy zawodowej, tak samo w domu można mieć cele na dany dzień czy tydzień :)
  6. Miej plan działań – nie wszystko na raz, ale też nie odwlekaj – po prostu planuj, co masz do zrobienia. Wpisuj w kalendarz, organizuj! A może to dobry moment by zrobić coś, na co nigdy nie było czasu? Zaplanować daleką podróż? Zrobić remont pokoju? Nauczyć się nowego języka?
  7. Odkryj pasję i ja pielęgnuj – to jest idealny moment na odkrycie tego, co Cię wciągnie, pochłonie.  Masz CZAS – niezastąpiona rzecz – odkrywaj nowe, szukaj, sprawdzaj, próbuj! Kurs rysunku? A może joga? Kurs gotowania? :)
  8. Wyłącz na trochę internet w telefonie – zyskasz czas dla siebie! Znajomi i rodzina wiedzą, że Jesteś w domu i zakładają, że zawsze będziesz online i gotowa do plotek 😉 fajna sprawa, bo zapewne tęsknisz trochę za życiem społecznym, ale uważaj, bo tak  można „przegadać” cały dzień 😉
  9. Wykorzystaj czas – pamiętaj, że sytuacja, w której się znajdujesz nie jest „na zawsze”  i może się więcej nie powtórzyć! Zadbaj więc o to, aby wykorzystać czas jak najlepiej! Spaceruj do woli, nadrób zaległości filmowe, zrób sobie domowe SPA w środku dnia – wszystko, na co masz ochotę!
  10. Nie miej wyrzutów sumienia – skoro jesteś w takiej a nie innej sytuacji, to wyciśnij z niej ile się da :) i nawet, jeśli przeleżysz cały dzień na kanapie z książką, to nie wypominaj sobie, że „powinnaś była…”. Nie zatruwaj sobie umysłu! Masz odpocząć!

Ściskam! Gosia

Wakacje – tak czy nie? I jak?

Dzisiaj będzie o urlopie i wakacjach człowieka chorującego :) bo otóż kilka przemyśleń mam w temacie i być może dla Was będą przydatne. Chciałabym też poznać Wasze opinie – więc proszę komentujcie, piszcie – dajcie znać, że do kogoś te moje „wynurzenia” docierają :)

20160914_200222

Człowiek chory – na GPA ( czyli ziarniniakowatość Wegenera wg starej nazwy) czy z jakąkolwiek inną chorobę autoimmunologiczną łatwo nie ma! Nie – nie narzekam, po prostu stwierdzam fakt! Otóż przez większość czasu człek taki źle się czuje – nie jakoś „strasznie źle”, ale permanentnie „kiepsko” – do czego po latach się poniekąd przyzwyczaja, ale czasami są dni, kiedy owe „kiepsko” się nasila i wówczas mu się przypomina 😉 Bóle stawów, dziwne uczucie zmęczenia (choć spało się ponad przepisowe 8h), szumy w uszach, niedosłuch, drętwienie rąk… to tylko nieliczne objawy. Bywa lepiej, bywa gorzej. Ale „normalnie” już nie jest. Dodatkowo terapie, które przechodzi – lekami medycyny konwencjonalnej – czyli sterydami i immunosupresją powodują kolejne efekty uboczne – m.in. spadek odporności. Należy więc uważać na siebie bardzo, dmuchać  i chuchać żeby infekcji nie złapać, bo wówczas to…

Najlepiej byłoby więc unikać wszelkich miejsc zatłoczonych – kina, sale koncertowe, tramwaje, puby – odpadają, bo w końcu tam są ludzie i mogą nas zarazić :(  A co z urlopem? No właśnie – tutaj dopiero zaczynają się schody! Na wypisie ze szpitala czytamy, że wskazany umiarkowany wysiłek fizyczny ( generalnie na nie umiarkowany nie mamy sił 😉 ), że ostrożnie ze słońcem itd. Czyli  – w góry człowieku nie dasz rady – bo zadyszka i płuca zgubisz po drodze, a nad morzem za ciepło – przecież nie wolno Ci się opalać i nagrzewać! 

Listy zakazów i nakazów są długie, powinności do spełnienia mnóstwo! Jeśli do tego dołożymy leczenie niekonwencjonalne – czyli unikaj 80% produktów, które „być może” powodują autoagresję i zwiększają stany zapalne, to nasze życie zacznie przypominać… no właśnie? Uważaj, tego nie rób, tego nie jedz, to połknij, pamiętaj  o wynikach… Aaaaaaaaa!!! 

Nie zgadzam się! Mówię NIE! Nie na przekór czy z głupoty, nie po to, aby komukolwiek cokolwiek
udowodnić! Po prostu też chcę łapać różne chwile w życiu :) chcę móc polecieć na ciepłą wyspę, wyjechać w góry, iść na koncert, być z ludźmi, bawić się, śmiać, jeść i pić ( nawet alkohol ! ). I co najważniejsze – ja to robię!!! 

Znam swoje ograniczenia, czuję mój organizm, nie chcę ryzykować dla samego ryzyka. Ale nie dam się wbić w te normy, które mnie mają „uleczyć”. Przecież mogę być w „ciepełku” – tyle, że na słońce wyjdę po 17:00, wysmarowana kremem z filtrem 30 i w tunice 😉 Mogę chodzić po górkach – nie muszą to być od razu szczyty Tatr, ale już Sudety czy Bieszczady – moim żółwim tempem i zadyszką też dam radę! Mogę wiele i chcę wiele! Dlaczego – bo choroba zabrała mi już sporo i na więcej się nie godzę! 

Puenta jest taka – CARPE DIEM człowieku! Szukaj tych rzeczy, które Cię uszczęśliwiają i realizuj je! Walcz z przeciwnościami i ciesz się z tego,co masz i możesz! Teraz!  

Przy okazji duże DZIĘKUJĘ dla męża mojego – bo to on mnie mobilizuje, abym zawsze zrobiła ten jeden „krok” więcej, niż myślę, że dam radę, sam przy tym robiąc 2  „kroki” mniej, żebym faktycznie była w stanie mu dorównać :) 

dsc_9148 dsc_9592

 

 

Z pamiętnika cz. II – czyli plan na najbliższe miesiące

13346988_10153544376061316_3201581857488305320_n

Jakiś czas temu pisałam Wam, jak to niestety moja głowa znowu szaleje od podejmowania trudnych decyzji :( Było to w kwietniu, zaraz po kontroli w szpitalu. Kontroli, która niestety potwierdziła, że choroba znowu zaatakowała mój organizm i nastąpiła tzw. progresja. Stało się.

Już bez większego wnikania i analizowania DLACZEGO, zdecydowałam się na konwencjonalną terapię – czyli terapię sterydami oraz immunosupresją. Nie jest ona łatwa i mam do co niej dużo zastrzeżeń, ale niestety nie miałam odwagi nie wziąć leków… Mam jednak wielką nadzieję, że tym razem, po kolejnych miesiącach leczenia, uda mi się uzyskać remisję ( wyciszenie) choroby i ją UTRZYMAĆ!! Plan jest jednak taki, aby jednocześnie stosować działania niekonwencjonalne. 

Cały czas mocno wierzę, że odpowiednia dieta wzmacniająca szczelność jelita, jest w autoagresji bardzo ważna. Na chwilę obecną w zakresie „jelita” jestem pod opieką dr M. Gałęckiej z Instytutu Mikroekologii w Poznaniu. Obecnie zalecenia to dieta wykluczająca GLUTEN, NABIAŁ i CUKRY! Nie jest to więc tak restrykcyjna dieta, jak przy protokole AIP. Wynika to jednak z tego, że tak naprawdę niewiele możemy uzyskać działając dietą w trakcie sterydoterapii. Jak to doktor określiła, to jak, jakby ktoś z jednej strony chciał zamknąć drzwi ( dieta, suplementy mające na celu uszczelnienie jelita i poprawę mikrobioty) a z drugiej strony cały czas je otwierał ( sterydy, immunosupresja). Działamy więc równolegle, czekając na mniejsze dawki sterydów…

Dlaczego o tym piszę? Blog powstał z myślą o propagowaniu diety w chorobach autoimmunologicznych, głównie protokołu AIP. Tymczasem obecnie przepisy będą zawierały produkty, które są wykluczone na protokole – ryż, kasze, słonecznik, pestki dyni itp. Postaram się Wam to zaznaczać za każdym razem przy konkretnym przepisie :)

Podsumowując – leczę się! Dałam sobie na to CZAS i przez najbliższe kilka miesięcy moje działania życiowe będą skupiały się własnie na tym, aby w końcu uśpić „Wegenera” na dłużej!!! Także poszukuję równowagi ( nie tylko w jelitach 😉 ), ale też w życiu. Chcę wykorzystać dane mi miesiące maksymalnie na odpoczynek i relaks, na rozwój swoich osobistych zainteresowań i pasji, na przyjaciół, filmy, książki, muzykę, ogród, fotografię…

Będę się tym z Wami dzielić! :) Mam nadzieję czasami inspirować 😉 trzymajcie za mnie kciuki!

Gosia

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll To Top