For better day!

Warzywne ratatouille ( ratatuj )

foto1

Nie będę ukrywać, że przepis ten powstał pod wpływem chwili :) Otóż tak się cieszyłam z nowego, czerwonego naczynia, że musiałam go użyć od razu! A „pod ręką” miałam niewiele… Więc nastąpiło tzw. czyszczenie lodówki :) I powstało pyszne warzywne raratuj :)

Składniki: 4 pietruszki, 3 marchewki, 2 ziemniaki, 1 cukinia, 2 pomidory, 3 ząbki czosnku, swieża bazylia, oregano, trochę oliwy i ok 2/3 szklanki wody, sól.

foto-5

Przygotowanie:

 1.  warzywa obieramy ( poza pomidorem oczywiście 😉 ) i kroimy na większe kostki (ziemniak i   cukinia)  lub plasterki ( pietruszka, marchewka, czosnek),

 2. wrzucamy do naczynia żaroodpornego – solimy,

 3. dodajemy pokrojone pomidory, świeżą bazylię i oregano

 4.  skrapiamy odrobinę oliwą i zalewamy wodą

 5. wstawiamy do nagrzanego do 190 st piekarnika, przykrywamy naczynie, dusimy :)

Można podawać z dodatkiem jakiegoś mięsiwa 😉 jeśli ktoś je zboża – pyszne z pieczywem :)  A co najważniejsze – szybkie, łatwe i tanie w przyrządzeniu! 

foto-2

foto-3

Piernikowy budyń!

Dla mnie ten deser to już przedsmak Bożego Narodzenia – piernikowo, cynamonowo, cudownie…ech – rozmarzyłam się …:) takie smaki po prostu uwielbiam! 

Super budyń piernikowy na kaszy jaglanej z dodatkiem masła orzechowego! Przepis ze strony poniżej: http://weganon.pl/2016/10/piernikowy-budyn-jaglany-z-maslem-orzechowym.html

A poniżej moje zdjęcia na zachętę 😉 Polecam do tego pyszną imbirówkę! Zestaw idealny na jesień! 

foto3

foto5

foto-4

 

 

Gryczane ciasto z jabłkami :)

Jesień za oknem, jesiennie w domu…ech…lubię tą porę roku! Świeczki się palą, mam gorącą herbatę z cytryną i miodem w wielkim kubku, szwedzki kryminał, kota na kolanach i jest mi dobrze :) Jedyną brakująca rzeczą było domowe ciasto! Szybka akcja i jest! A w domu roznosi się cudny zapach…

foto-1

To ciacho jest typowo jesienne – czysta improwizacja z produktów, które miałam – dodałam cynamon, starty imbir, daktyle ( nie znoszę rodzynek ), startą skórkę z pomarańczy i cytryny! 

Składniki: 1 szl. mąki gryczanej, 2 jajka, 1/3 szkl. oleju, 4 łyżki miodu ( tak zaszalałam – ale ze spokojem może być też ksylitol ), 1 łyż. sody oczyszczonej, szczypta soli, 3 jabłka, 2 łyżeczki cynamonu, starta skórka z pomarańczy i cytryny, starty kawałek imbiru  – ok 1 cm, 6 daktyli ( mogą być też zamiennie rodzynki), dla tych, co mają cierpliwość do obierania orzechów włoskich  – można dodać i te 😉 

foto-2

Przygotowanie: jabłka obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić w kostkę ok 1 cm, daktyle zamoczyć w gorącej wodzie na ok 5 min – odcedzić i pokroić, sparzyć skórkę z pomarańczy i cytryny – następnie zetrzeć na tarce.

Składniki suche: mąkę, sól, cynamon, odrobinę soli – wymieszać. Do miski wbić 2 całe jajka, olej oraz miód – zmiksować. Następnie dodać suche składniki oraz starty imbir, cytrynę  i pomarańczę – wymieszać łyżką, dodać pokrojone jabłka i także pokrojone daktyle. Całość wyłożyć na tortownicę wyłożona papierem ( boki tortownicy posmarowałam olejem kokosowym). Włożyć do piekarnika nagrzanego do 180st na ok 30-40 min. 

foto-3

 

 

Bounty w słoiczkach!

Kochani – genialny deser, który łatwo się przygotowuje i co ważniejsze, jeszcze łatwiej można go przetransportować :)  Także, gdy tylko dopadnie nas głód, mamy pod ręką pyszną przekąskę 😉

Bazą jest kasza jaglana i wiórki kokosowe – przygotowane na mleku roślinnym, z dodatkiem ksylitolu. Polewa to gorzka czekolada z dodatkiem oleju kokosowego! Niestety nie mogę sobie przypisać autorstwa tego przypisu – ale skoro ja dałam radę go przygotować, to każdy sobie poradzi! Konkrety znajdziecie tutaj: http://veganbanda.pl/index.php/recipe/jaglane-bounty-w-sloiczkach/

Ja natomiast jak zawsze największą frajdę, poza jedzeniem, miałam z mojej mini sesji :) 

foto2

foto3

foto-1

Wakacje – tak czy nie? I jak?

Dzisiaj będzie o urlopie i wakacjach człowieka chorującego :) bo otóż kilka przemyśleń mam w temacie i być może dla Was będą przydatne. Chciałabym też poznać Wasze opinie – więc proszę komentujcie, piszcie – dajcie znać, że do kogoś te moje „wynurzenia” docierają :)

20160914_200222

Człowiek chory – na GPA ( czyli ziarniniakowatość Wegenera wg starej nazwy) czy z jakąkolwiek inną chorobę autoimmunologiczną łatwo nie ma! Nie – nie narzekam, po prostu stwierdzam fakt! Otóż przez większość czasu człek taki źle się czuje – nie jakoś „strasznie źle”, ale permanentnie „kiepsko” – do czego po latach się poniekąd przyzwyczaja, ale czasami są dni, kiedy owe „kiepsko” się nasila i wówczas mu się przypomina 😉 Bóle stawów, dziwne uczucie zmęczenia (choć spało się ponad przepisowe 8h), szumy w uszach, niedosłuch, drętwienie rąk… to tylko nieliczne objawy. Bywa lepiej, bywa gorzej. Ale „normalnie” już nie jest. Dodatkowo terapie, które przechodzi – lekami medycyny konwencjonalnej – czyli sterydami i immunosupresją powodują kolejne efekty uboczne – m.in. spadek odporności. Należy więc uważać na siebie bardzo, dmuchać  i chuchać żeby infekcji nie złapać, bo wówczas to…

Najlepiej byłoby więc unikać wszelkich miejsc zatłoczonych – kina, sale koncertowe, tramwaje, puby – odpadają, bo w końcu tam są ludzie i mogą nas zarazić :(  A co z urlopem? No właśnie – tutaj dopiero zaczynają się schody! Na wypisie ze szpitala czytamy, że wskazany umiarkowany wysiłek fizyczny ( generalnie na nie umiarkowany nie mamy sił 😉 ), że ostrożnie ze słońcem itd. Czyli  – w góry człowieku nie dasz rady – bo zadyszka i płuca zgubisz po drodze, a nad morzem za ciepło – przecież nie wolno Ci się opalać i nagrzewać! 

Listy zakazów i nakazów są długie, powinności do spełnienia mnóstwo! Jeśli do tego dołożymy leczenie niekonwencjonalne – czyli unikaj 80% produktów, które „być może” powodują autoagresję i zwiększają stany zapalne, to nasze życie zacznie przypominać… no właśnie? Uważaj, tego nie rób, tego nie jedz, to połknij, pamiętaj  o wynikach… Aaaaaaaaa!!! 

Nie zgadzam się! Mówię NIE! Nie na przekór czy z głupoty, nie po to, aby komukolwiek cokolwiek
udowodnić! Po prostu też chcę łapać różne chwile w życiu :) chcę móc polecieć na ciepłą wyspę, wyjechać w góry, iść na koncert, być z ludźmi, bawić się, śmiać, jeść i pić ( nawet alkohol ! ). I co najważniejsze – ja to robię!!! 

Znam swoje ograniczenia, czuję mój organizm, nie chcę ryzykować dla samego ryzyka. Ale nie dam się wbić w te normy, które mnie mają „uleczyć”. Przecież mogę być w „ciepełku” – tyle, że na słońce wyjdę po 17:00, wysmarowana kremem z filtrem 30 i w tunice 😉 Mogę chodzić po górkach – nie muszą to być od razu szczyty Tatr, ale już Sudety czy Bieszczady – moim żółwim tempem i zadyszką też dam radę! Mogę wiele i chcę wiele! Dlaczego – bo choroba zabrała mi już sporo i na więcej się nie godzę! 

Puenta jest taka – CARPE DIEM człowieku! Szukaj tych rzeczy, które Cię uszczęśliwiają i realizuj je! Walcz z przeciwnościami i ciesz się z tego,co masz i możesz! Teraz!  

Przy okazji duże DZIĘKUJĘ dla męża mojego – bo to on mnie mobilizuje, abym zawsze zrobiła ten jeden „krok” więcej, niż myślę, że dam radę, sam przy tym robiąc 2  „kroki” mniej, żebym faktycznie była w stanie mu dorównać :) 

dsc_9148 dsc_9592

 

 

Celebrować, świętować, doceniać!

 

dsc_9118Miałam tego posta nie pisać, ale nie wytrzymałam i piszę! 😉 Piszę, bo uważam, że dobrą energią człowiek powinien się dzielić, zarażać nią innych! A ja mam ostatnio dużo tej energii dzięki ważnym, bliskim mi osobom, które spędziły ze mną i moim mężem sobotni wieczór 3 września! :) 

Tak – wybiła nam 10 rocznica ślubu :), a że wesela 10 lat temu nie mieliśmy, to postanowiliśmy zrobić imprezę dla przyjaciół właśnie teraz! :) Zebranie wszystkich w jednym miejscu, z różnych zakątków Polski, z różnych czasów naszego życia, to naprawdę cudowne uczucie! Czasami nasi przyjaciele znali się tylko z opowieści – a nigdy nie widzieli się „na żywo” :) i właśnie temu służył ten wieczór – wspólnemu byciu razem, rozmowach, zabawie! Wzruszające jest dla mnie poczucie, że choć lata mijają, to bliscy są nadal! Że choć intensywność niektórych znajomości się zmieniła, to ich jakość pozostała taka sama! 

Mieć tak cudownych ludzi wokół siebie, to wielka radość! :) Dlatego uważam, że takie chwile trzeba celebrować i wcale się tego nie bać! Taka dawka pozytywnej energii jest po prostu niesamowita!!! Ważne momenty w życiu warto świętować! Nadać im oprawę troszkę inną niż zwykły dzień!! Wyczekiwać tego dnia, a później wspominać i odświeżać oglądając fotografie :) 

Jeśli to czytacie – DZIĘKUJĘ WAM za bycie z nami! :)

 

Owoce pod kokosową pierzynką :)

foto1

foto1Zawsze lubiłam CRUMBLE – owoce pod kruszonką :) Tym razem troszkę inna wersja – zastępująca kruszonkę kokosowym ciastem. Równie pyszne zapewniam…znika w mgnieniu oka! 

Choć jest średnio fotogeniczne 😉

Owoce: u mnie: 2 jabłka, 1 szkl. śliwkek, pół szkl. porzeczki czerwonej; dodatkowo: łyżka ksylitolu, 1 łyżka oleju kokosowego lub masła, odrobina cynamonu, kardamonu, goździk

Ciasto: pół szkl. mąki kokosowej, pół szkl. wiórków kokosowych, łyżka ksylitolu, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki sody, 2 jajka, 2 łyżki oleju kokosowego lub masła ( w płynnej postaci), można dodać coś waniliowego – ziarenka z laski wanilii lub trochę ekstraktu.

Przygotowanie: Pokrojone w kostkę jabłka podsmażamy na tłuszczu z dodatkiem ksylitolu, po ok 2 minutach dodajemy śliwki i porzeczki, cynamon oraz kardamon, goździk i smażymy kolejne kilka minut – ale tak, aby owoce się nie rozpadły ( poza porzeczką, która puści sok i zrobi się musem:) )

foto3

Ciasto robimy jak na muffiny – najpierw mieszamy wszystkie składniki suche i dodajemy je do mokrych ( wymieszanych wcześniej w osobnej misce). Miksujemy. Owoce przekładamy na formę do tarty, na nie wykładamy ciasto –  jest dość gęste, więc wykładamy łyżką  i delikatnie wyrównujemy nożem. Całość zapiekamy w temp 200 st. przez 15 minut.


foto2

PS. Inspiracja przepisem z książki „Paleo po polsku”.

Muffiny z cukinią

DSC_8792

Kochani – ostatnio cukinia stała się stałym elementem moich wypieków – po cukiniowym brownie przyszła kolej na muffinki! Cytrynowe, na mące kukurydzianej, wilgotne i pachnące. 

Przepis zaczerpnięty z Moich Wypieków, lecz zmodyfikowany o dozwolone dla mnie produkty: http://www.mojewypieki.com/przepis/mufiny-cytrynowe-z-cukinia

Nie bójcie się przepisów, które na pierwszy rzut oka nie są dla Was – zawsze można wykonać zastosować zamienniki:

mąka pszenna = mąka kukurydziana, cukier – ksylitol, olej – roztopione masło lub olej koksowy :)

 

DSC_8810

DSC_8804

Lemoniada arbuzowa!

 

Na ciepłe dni dla ochłody – lemoniada arbuzowa! Naprawdę fajna forma na „zjedzenie” a w zasadzie wypicie arbuza 😉 Smacznego! 

foto 4

Składniki: 600 gram arbuza bez skóry i pestek, 2 cytryny, 4 łyżeczki cukru/ksylitolu, 2 szkl. wody, mięta :) 

Przygotowanie: arbuza obieramy ze skórki i pozbywamy się pestek, następnie blenderujemy – uzyskaną masę przecieramy przez sito. W szklance ciepłej wody rozpuszczamy cukier, chłodzimy. Do przetartego soku arbuzowego dodajemy schłodzoną wodę z cukrem, drugą szklankę samej wody, sok z jednej cytryny – dodatkowo drugą cytrynę kroimy w plasterki i dorzucamy do całości, do tego liście mięty. Całość chłodzimy w lodówce przez ok 1h!  

foto1

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll To Top