For better day!

Don’t give up!

tumblr_mxg0y5x94c1rxtzn2o1_500Dzisiaj 6 grudnia, Mikołaj :))) leżę w szpitalu – kontrola. Planowana, wyczekana. Minęło ponad pół roku od ostatniej wizyty tutaj… dużo i mało jednocześnie. 

Są takie rzeczy, na które człowiek się chyba nigdy nie uodporni – np. stres związany z wynikami, co pokaże tomograf? Czy leczenie daje efekty? Może uda się zmniejszyć dawki sterydów, odstawić chemię? Każdy chory wkracza do szpitala z lękiem i nadzieją jednocześnie. Liczy na dobre wieści, lecz wewnątrz odczuwa obawę… 

W tym wszystkim najtrudniejsze jest uświadomienie sobie i pogodzenie się z faktem, że takie sytuacje są już na stałe wpisane w nasz życiorys. Choroba przewlekła to nie złamana noga, która w pewnym momencie się zrośnie i po jakimś okresie rehabilitacji będzie działać. Tutaj nie ma terminu, nie ma daty granicznej. Nie możemy „dać sobie roku” na dojście do siebie. Zrobić sobie przerwy od życia na „podreparowanie zdrowia”…z chorobą taką jest jak z bumerangiem, który wraca, choćbyśmy nie wiadomo jak mocno i usilnie chcieli go wyrzucić 🙁 

Kolejne lata leczenia i nawrotów niestety osłabiają nasz organizm, a także psychikę. Dzisiaj dowiedziałam się, że przez następny rok nie uwolnię się od metotreksatu i sterydów – kolejny rok oczekiwania na remisję, na poprawę, na uwolnienie się od leków… to już 8 lat od diagnozy, 8 lat dawanej i odbieranej nadziei, 8 lat połykania codziennie leków, bez których by mnie nie było…

Jest takie powiedzenie, że „co Cię nie zabije, to się wzmocni” – zgodnie z nim powinnam być już chyba Supermenką 🙂 W tym roku dostałam od losu kilka razy sporego kopniaka w tyłek. I staram się poskładać na nowo puzzle, które się rozsypały. Staram się, choć nie jest łatwo! No ale najważniejsze, żeby się nie poddawać 🙂 Trzymajcie kciuki, żeby mi się udało! Ja trzymam za Was! Gosia

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll To Top