For better day!

„Slow life. Zwolnij i zacznij żyć” – coś na kształt recenzji :)

pobrane

W ramach wstępu – przyczynek do napisania recenzji  – powiedziałam wczoraj do męża, że ja to jednak nie lubię gotować (około godzinę przed terminem, w którym któreś z nas powinno się zabrać się za robienie obiadu :) ) . Na to mój małżonek „ A co lubisz robić?” odpowiadam:  „No czytać oczywiście”, na to mąż: „A więc czytaj i pisz recenzje”:) Można by powiedzieć, że nieświadomie zmobilizował człowieka do działania – co oczywiście nie zmieniło faktu, że zrobienie obiadu spadło na mnie… :(

Ale chwilę później, już z pełnym brzuszkiem, świeżo zaparzoną miętą w kubku i kotem na kolanach, zabrałam się do pisania.

Na książkę „Slow life…” natrafiłam podczas poszukiwań prezentu imieninowego dla przyjaciółki – zapracowanej, zabieganej ostatnio.  Pomyślałam, że to będzie dobry upominek, bo przecież ważne w życiu jest życie właśnie i czas nie tylko na zadania, jakie musimy wykonywać, ale też takie, jaki byśmy chcieli. Założyłam więc, że w tego typu pozycjach każdy znajdzie coś dla siebie i czasami warto przypomnieć sobie o pewnych fundamentalnych zasadach. Tak się składa, że kilka dni później sama miałam imieniny i właśnie tą książkę dostałam od siostry ( po małej sugestii z mojej strony oczywiście 😉 )

Przeczytałam lekturę w dwa popołudnia, bo czyta się ją lekko i przyjemnie. Zakreśliłam kilka ważnych dla mnie rzeczy. Z zaleceń, jakie autorka proponuje, nie wdrożyłam jeszcze nic. ALE – nie znaczy to, że nie zamierzam!!! 

Slow life to hasło ostatnio dość modne – więc warto na początek doprecyzować jego znaczenie, którym Joanna Glogaza się posługuje: „To styl życia, w którym stawiamy na jakość nie na ilość. Wolimy zjeść  niewielki kawałek doskonałego ciasta z prawdziwej czekolady niż pół blachy brązowej gąbki bez smaku (…) porzucić konwenanse na rzecz własnych rytuałów i tradycji. Zamiast rzeczami, które „powinniśmy” robić, zająć się sprawami, za którymi tęsknimy.”

Testować marzenia

Rady, zalecenia i przykłady, jakie tu znajdziemy, mają nam pomóc żyć w zgodzie z samym sobą, we własnym tempie, w poczuciu sensu. Mają nas doprowadzić do odnalezienia rzeczy, które tak naprawdę lubimy i chcemy robić. Slow life to celebracja indywidualności. Żeby odkryć, co naprawdę chcemy robić musimy szukać i  próbować nowych rzeczy, testować marzenia. Nic się nie wydarzy, jeśli będziemy siedzieć i narzekać. Nie można się więc bać i trzeba próbować!

Warto też mieć coś, co będziemy robić po prostu, dla samej frajdy i przyjemności, bez nakładania na siebie oczekiwań  i presji. ”Te niepotrzebne z pozoru zainteresowania, zwłaszcza jeśli są z zupełnie innej bajki niż to, czym zajmujemy się na co dzień, pozwalają nam się zrelaksować i przypomnieć sobie, jaką radość daje robienie czegoś zupełnie bezinteresownie”.

W procesie poszukiwania samoświadomości ważne jest, abyśmy nie bali się błądzić. Działania
i podejmowane czynności nie zawsze muszą być trafione. Może robiliśmy coś jakiś czas, ale się nie sprawdziło – nie róbmy więc tego na siłę dalej. Nie chodzi o to, by się szybko poddawać, ale żeby dostrzegać, że coś innego może pojawić się w zamian. Nie trzymajmy się naszych postanowień kurczowo tylko dlatego, że poświeciliśmy im czas i energię. Czasami warto odpuścić
i zmienić kurs.

„Slow zaczyna się w głowie. Jeśli nie nauczymy się utrzymywania równowagi między czasem pracy a odpoczynku i zabawy, nie uporządkujemy swoich priorytetów , nie zadbamy o wartościowe spędzanie wolnego czasu, w drewnianym domku pod lasem będziemy czuć się równie sfrustrowani , jak w centrum wielkiego miasta. A do tego będziemy mieć dalej do kina”. 

Jakie wskazówki i tematy znajdziemy w książce? Według autorki, aby żyć „slow” musimy:

  • Odnaleźć swój rytm – trzeba nauczyć się odpoczywać
  • Należy doceniać to, co mamy – inaczej nie pozbędziemy się uczucia nienasycenia i tymczasowości
  • Musimy zdefiniować cel – trudno dotrzeć do celu, jeśli nie wiemy, dokąd idziemy
  • Poszukać i ustalić priorytety – działamy w tylu dziedzinach jednocześnie, że w żadnej nie zagłębiamy się tak, jakbyśmy sobie życzyli; możemy wszystko – ale nie wszystko na raz;
  • Zorganizować czas – inaczej ciągle będziemy mieć wyrzuty sumienia, że nie zrobiliśmy tego, co chcieliśmy
  • Wziąć odpowiedzialność za swoje marzenia – czyli nie mówić o tym, co chciałabym zrobić, tylko to zrobić
  • Nauczyć się odmawiać – asertywność to uczciwość wobec siebie
  • Nie starać się upodobnić do reszty, nie wpychać się w schematy i żyć na własnych zasadach – pielęgnować własnego „dziwaka” :)

Powyższe „hasła” mają swoje rozwinięcie i przykłady w poszczególnych rozdziałach. Joanna Glogaza dzieli się swoim doświadczeniem i pomaga uporządkować wymienione kwestie.  Nie będę ich streszczać, bo naprawdę zachęcam do przeczytania całości!  Znajdziemy tutaj rady, jak się zdyscyplinować w swoich życiowych czynnościach, jak ważna i pomocna jest siła codziennych rytuałów w dążeniu do celu, jak duża jest moc otwartości, szczerości – które pozwalają zbudować naprawdę wartościową relację z drugim człowiekiem – i dużo, dużo więcej. Ponieważ porady są odniesione do życia codziennego, łatwiej nam się z nimi utożsamić i uwierzyć, że my także możemy je wdrożyć w naszym życiu. Myślę, że z wielu poruszonych tutaj kwestii zdajemy sobie sprawę, ale często o nich zapominamy. Warto więc sobie przypomnieć :) 

Na koniec cytat, który dla mnie jest ważny: „Chociaż mamy ograniczone możliwości kontrolowania tego, co się nam przydarza, jak najbardziej możemy wpływać na naszą postawę wobec tych wydarzeń”.

Gosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll To Top